323282334818658

Ostatnio przyszło mi się zmierzyć z nie lada wyzwaniem. Pierwszy raz spotkałam się z sytuacją abym musiała szyć kocyki w ramach akcji ratunkowej. Poprzednia krawcowa (ponoć profesjonalna!) uszyła kocyki, które zapierają dech w piersi. I wszystko byłoby super gdyby zapierały dech ze względu na swoją niespotykaną urodę. A tu klops. Właściwie to nawet nie wyszły kocyki a raczej niezbyt udane szmatki…

Przy tej okazji chciałabym Wam pokazać, że jakość wiele ma imion. Często używam zwrotu w moich postach, że kładę duży nacisk na wysoką jakość. Teraz mam okazję opisać Wam i pokazać na przykładach o co konkretnie mi chodzi i skąd biorą się moje ceny odbiegające od cen kocyków z Allegro.

~ Wypełnienie a raczej jego brak.

Wypełnienie kocyka zależy oczywiście od tego czego nam potrzeba. Wiadomo, że innych kocyków używamy gdy jest ciepło a innych w chłodne dni. Na rynku jest szeroki wybór gramatury wypełnienia. Od bardzo cieniutkich aż po grube i mięsiste. Całkowity brak wypełnienia to mówiąc najprościej zszyte dwa kawałki tkaniny. Wygląda to raczej jak szmatka niż jak kocyk. Jeśli potrzebujemy okrycia na lato to lepiej sprawdzi się kocyk z pojedynczego kawałka tkaniny dwustronnej, np. cienki polarkowy albo też kocyk z cienkim wypełnieniem. Wypełnienie sprawia, że kocyk ma ładny kształt i fajnie się układa.

~ Dobre skrojenie materiału i równy szew

Wydaje się, że to pikuś bo przecież to zwykły prostokąt. No tak i nie. Faktycznie nie jest to skomplikowany wykrój, ale musi być bardzo dokładny ponieważ inaczej po złożeniu będzie wyglądał bardzo nieestetycznie. Widać wtedy jak pod lupą wszelkie nierówności i odchylenia od prawidłowej formy.

Dodatkowo należy zwrócić wyjątkową uwagę na szew, który musi być RÓWNY. Specjalnie piszę to wielkimi literami ponieważ jest to sprawa fundamentalna przy każdej uszytej pracy, niezależnie od tego czy szyjemy kocyk, poduszkę, ubranka czy jeszcze coś innego. Jeśli nie przyłożymy do tego szczególnej uwagi i „polecimy na oko” to efekt będzie…no cóż… sami oceńcie

~ Kryte szwy vs. Szew na wierzchu w całości lub kawałku

Spotkałam się z trzema opcjami szycia.

1. Pierwsza opcja, moim skromnym zdaniem najładniejsza, to szew kryty czyli na całości schowany do wewnątrz. Taka technika wymaga jednak dodatkowej pracy w postaci wykańczania pracy ręcznie. Zajmuje to więcej czasu i jest bardziej pracochłonne niż śmignięcie wszystkiego na maszynie ale efekt jest warty zachodu.

2. Druga opcja to szew na zewnątrz po całości. Są zwolennicy takiego efektu wizualnego i spoko- jest to przecież kwestia gustu. Ta technika umożliwia zrezygnowanie z wykańczania szwem ręcznym krytym co oszczędza osobie szyjącej sporo czasu. Jeśli zrobi się to dobrze, efekt może być naprawdę ładny ale jeśli zrobi się to nieumiejętnie to wychodzi tak:

3. Trzecia możliwość to szew wewnętrzny z wykończeniem maszynowym z zewnątrz na krótkim odcinku. Tego wariantu nie lubię najbardziej. Nie ma tu możliwości, że szew na zewnątrz został zrobiony ze względu na jakieś walory estetyczne. Jest to nachalny dowód na to, że komuś nie chciało się poświęcić czasu na odpowiednie wykończenie. Dużo łatwiej i szybciej jest zrobić prosty szew na odcinku kilku centymetrów na maszynie niż robić to ręcznie. Takie rozwiązanie najczęściej spotkamy w kocykach, które są szyte na tzw. masówkę czyli byle więcej i taniej.

~ Jakość materiałów

Czy zauważyłyście, że większość kocyków, które są dostępne na rynku mają takie same wzornictwo? Wejdźcie chociażby na Allegro i zobaczcie, że na praktycznie każdej kocykowej aukcji będzie to samo. Wynika to z tego, że sprzedający prześcigają się w niskich cenach a przecież muszą też zarobić na poświęconej pracy. Tak więc za najmniejsze pieniądze kupują tzw. bawełnę ekonomiczną. Nie jest ona najlepszej jakości i nie ma co do tego większych wątpliwości. Szkoda, że nie możecie wziąć w ręce bawełny ekonomicznej i bawełny premium. Od razu czuć różnicę!

~ minky vs minky

Wydawać by się mogło, że minky to minky i tyle w temacie. Nic bardziej mylnego! Minky występuje o różnej gramaturze i o różnych stopniach tłoczenia. Są minky tłoczone i minky czesane. Minky w kropki, serduszka, gwiazki, floppy, gładkie i drukowane ale to już kolejna bajka nie mająca jednak wpływu na jakość a raczej dająca szerokie możliwości fajnych kompozycji. Wracając jednak do jakości to na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że minky o wysokiej i niskiej gramaturze jest jednakowe. Takie przekonanie trwałoby w nas do pierwszego prania. Tłoczenie minky z dolnej półki po praniu będzie spłycone i zmierzwione. Kocyk będzie wyglądał jak stary i „znoszony”.
Za zdjęciu poniżej zobaczcie same tą różnicę. Oba minky wyprałam w pralce w jednym cyklu czyli w jednakowych warunkach. Ustawiona ilość obrotów podczas tego prania to tylko 400. Szare minky wygląda bardzo dobrze i nie odczuło skutków prania. Miętowe natomiast wygląda mało przekonująco.

~ detale

Istotny jest każdy detal. Wspominałam Wam już o tym jak ważne jest aby kocyk był równo wymierzony, skrojony i zszyty. Teraz chciałabym Wam opisać sposób wykańczania rogów.

Najczęściej spotykana opcja to rogi pod kątem prostym. Jest to klasyczna możliwość, która wykonana w odpowiedni sposób daje dobry efekt. Wykonana źle daje efekt piorunująco fatalny! Jak zobaczyłam kocyki, które otrzymałam do poprawki to po prostu spadłam z krzesła. Ja nie ogarniam jak można wykonać coś aż tak źle i to za pieniądze! Za darmo bym nikomu nie dała bo bym się spaliła ze wstydu…

Ja jednak jestem absolutnym zwolennikiem wykańczania rogów bez rogów 😉 Ogromnie lubię efekt gdy kocyk wykończony jest na okrągło. Tkaniny się fajnie układają a całość wygląda znacznie ciekawiej niż w standardowej wersji pod kątem prostym.

~ Ustawienie ściegu

Na koniec zostawiłam coś czego nie widać czyli sposób ustawienia ściegu na maszynie. Zazwyczaj spotykam się z najprostszym szwem prostym czyli tzw. stębnówką. Ustawiony dosyć ściśle to całkiem dobra opcja ale wtedy maszyna do szycia „jedzie” dosyć wolno a praca zajmuje więcej czasu. Najczęściej spotykam niestety kocyki, które mają ścieg ustawiony szeroko. Jeju ale się czepiam, tego przecież nie widać to co za różnica. Otóż różnica jest ogromna. Po kilku praniach, po jakimś czasie użytkowania może się popruć. W każdym nawet najlepszym kocyku istnieje ryzyko, że nić się jakimś cudem przerwie. Jeśli szew będzie ustawiony tak jak opisałam to powyżej to szew się spruje z prędkością światła.
Ja postawiłam więc na ścieg podwójny wzmacniany i na dodatek ustawiony „na ścisło”. Dzięki temu mam przekonanie, że moje produkty są dopracowane nawet od podszewki i że nawet to czego nie widać jest zrobione tak jak należy a nie na łapu-capu.

Na rynku jest dostępnych ogrooooommm produktów dla dzieci. Ciężko się na coś zdecydować przy takim wyborze. Jeśli chcemy aby te akcesoria posłużyły nam na dłuższy czas a nie na dwa prania to warto pomyśleć o czymś dobrej jakości. Z ubranek dzieci szybciutko wyrastają ale z kocyków będą przecież korzystać przez wiele miesięcy. Wybierając najtańszą opcję na rynku nie łudźmy się, że będzie to produkt z najlepszych tkanin, na które ktoś poświęcił dużo czasu. Tak się po prostu nie da. Często „grasuję” po sklepach z tkaninami i doskonale wiem, że w cenie kocyków z Allegro nie mieści się nawet koszt dobrych tkanin, nie wspominając już o wykonanej pracy, która również może być bardziej lub mniej wartościowa.

Mam nadzieję, że udało mi się rozjaśnić temat a wybór należy już tylko do Was 🙂