323282334818658

W internecie spotkałam się z bardzo fajnym pomysłem- ze sklejonych deseczek ze sklejki zrobiona była półeczka w kształcie heksagonu. Zainspirowana od razu poczułam piłeczkę skaczącą po mojej głowie. Jakby to uprościć? Przecież nie będę się bawić z wyrzynarką ćwiartując sklejkę na małe paseczki. Ani to łatwe ani szybkie. A że akurat sezon chorobowy u nas w pełni, oświeciło mnie! Żaróweczka rozbłysła! Szpatułki laryngologiczne będą idealne- to te drewniane patyki, które lekarz pakuje do buzi żeby zobaczyć gardło 😉 Może też wymyślić jakiś inny kształt? I tak oto narodził się pomysł drewnianego domku ze szpatułek laryngologicznych.

Zakupiłam więc pudełko szpatułek przez internet (100 szt w opakowaniu) za dosłownie kilka złotych. Z przesyłką wyniosło mnie to coś około dyszki. Do tego potrzebny będzie klej do drewna- doskonale sprawdzi się stary dobry Vicol, ale ja wygrzebałam w czeluściach piwnicy jedynie klej uniwersalny. Pomyślałam, że fajnie może wyglądać półeczka w kształcie domku. Sporządziłam więc szablon, który posłużył za podkładkę podczas sklejania patyczków. Dzięki temu miałam pewność, ze domek wyjdzie równy i kształtny a nie niczym Krzywy Domek w Sopocie 😉 Jeśli chcesz aby Ci przesłać pdf z szablonem napisz do mnie na fb lub poprzez stronę www. Chętnie się podzielę 🙂

No to do roboty. Uwaga! Jest to praca baaaardzo… łatwa! Nie da się tego zepsuć. Może troszkę czasochłonna ale z całą robotą zmieściłam się w jednej drzemce dzieciaków, więc nie ma tragedii 🙂

Rozkładamy szablon. Są na nim oznaczenia w jakiej kolejności najlepiej zacząć układanie patyczków.


W górnej części patyczka numer 2 nakładamy trochę kleju i dokładamy patyczek numer 3.

Natępnie na punktach styku znowu nakładamy klej i doklejamy patyczki 4 i 5.

I tak dokładamy kolejne patyczki sklejając je ze sobą i budując nasz domek.

Kolejne piętra i kolejne. Dobrze jest zrobić sobie co jakiś czas kilka minut przerwy aby ułożone już piętra trochę związały.


Na tym etapie uznałam, że domek jest gotowy. Ale gdy Tomek zaczął się nim bawić i wsuwać patyczki, które nam zostały pomiędzy sklejone już elementy pomyślałam, że można go trochę dopracować. Dokleiłam więc jeszcze deseczki z tyłu domku, przęsło przy dachu i komin. Po tym drobnym liftingu domek nabrał charakteru i wyglądał o niebo lepiej.

I tak oto wybudowałam dom, który ma miliony zastosowań. Służy jako półeczka na małe książeczki, domek dla pluszaków, garaż, warsztat i stacja kolejowa ustawiona przy drewnianych torach. Półeczka często jest zdejmowana ze ściany bo dzieciaki chcą się nią bawić i powiem Wam, że robi większą furrorę niż niejedna zabawka kupiona w sklepie 🙂